Bolszewickie państwo w świetle nauki

Bolesław Limanowski

Bolesław Limanowski

Bolesław Limanowski

1835-1935, socjolog, publicysta, działacz socjalistyczny i niepodległościowy.

Rządy bolszewickie dają nowe doświadczenie dziejowe, że droga przez nich wybrana może wprawdzie doprowadzić do komunizmu, ale ten komunizm będzie komunizmem niewolników, jaki był już istniał w świecie starożytnym.

Bolesław Limanowski

Bolesław Limanowski

1835-1935, socjolog, publicysta, działacz socjalistyczny i niepodległościowy.

Ci niewolnicy, popędzani do pracy biczem, stawiali piramidy, budowali pałace, urządzali ogrody, które do cudów świata zaliczamy, ale ich losowi chyba dzisiejsi robotnicy zazdrościć nie mogą. Ustrój socjalistyczny, do którego dążą dzisiaj uświadomieni robotnicy w krajach z wyższą cywilizacją, to – jak słusznie powiada Karol Kautsky – nie tylko chleb dla wszystkich, to także wolność dla wszystkich, a wolność nie mniej ważna aniżeli chleb.

Jakąż to drogę wybrali rosyjscy bolszewicy? Wybrali oni drogę centralizmu, tego centralizmu podbojowego, który był twórcą państwa i którego główne cechy: klasowość (istnienie dwóch klas: mniejszości panującej i ogromnej większości poddańczej) i terytorialność (większe znaczenie ziemi od ludu) aż do dzisiejszych czasów, aczkolwiek w znacznym złagodzeniu, przetrwały. Nie od razu weszli oni na tę drogę, chociaż do wejścia na nią wprowadzał już ich program doraźnego zaprowadzenia ustroju socjalistycznego. Musieli przy tym, gdy przyszli do władzy, rachować się z radami (sowietami) chłopskimi, robotniczymi, żołnierskimi, które już potworzyły się pod kierunkiem eserów (socjalistów rewolucjonistów). Rychło jednak, napotkawszy nieprzeparty bierny opór chłopów, postanowili oprzeć się wyłącznie na robotnikach przemysłowych jako żywiole bardziej rewolucyjnym i bardziej ulegającym propagandzie socjalistycznej. Lecz i w robotnikach przemysłowych nie znaleźli dostatecznej pomocy. Zwłaszcza odczuwali bolszewicy to w Moskwie, gdzie skoncentrowała się ich działalność. W wielkim przemyśle włókienniczym w okręgu moskiewskim ludność robotnicza należała […] do półproletariatu, to jest, do ludności, która była na pół rolniczo-chłopską i fabryczno-przemysłową, gdyż miała wyznaczony sobie kawałek gruntu we wsi, na którym rodzina żyła i gospodarowała. W walce o władzę, napotykając nieraz w radach fabrycznych opozycję, bolszewicy odrzucili krępujące ich zasady demokratyczne, zwłaszcza zasadę wolności, a w pewnym względzie i zasadę równości, gdyż nawet spomiędzy socjalistów połowę praw obywatelskich przyznali tylko komunistom; ogłosili oni jako jedyny skuteczny środek do całkowitego zniszczenia burżuazyjnego ustroju dyktaturę proletariatu, to jest dyktaturę swego stronnictwa, dyktaturę komunistów. Dyktatura uznaje wyłącznie tylko swoje przekonania za prawowite i narzuca swoją wolę przemocą, strachem, grozą. Wymaga to skupienia całej władzy w swym ręku. Wybory stały się iluzorycznymi wobec despotycznej władzy komisarzy ludowych i groźnych czerezwyczajek. U szczytu stanęła władza, która ześrodkowała w sobie wszelką władzę – i prawodawczą, i wykonawczą, i sądową, a także militarną, administracyjną, polityczną i gospodarczą. Wytworzyli istotnie rząd potężny o żelaznym ramieniu, równający się z despotyzmem dawnych mocarzy azjatyckich, silniejszy od byłego rządu carskiego, a swą grozą i okrucieństwem prześcigający nawet rządy Iwana Groźnego.

Czy takie, podbojem zbudowane i bagnetami czerwonej armii podtrzymywane, państwo odpowiada potrzebom i dążeniom proletariatu przemysłowego, pod hasłem którego bolszewicy sprawowali dyktaturę? A nasamprzód, jeżeli wyłączyć Łotyszów, Estończyków, Finów, Białorusinów, Ukraińców i Żydów, to proletariat przemysłowy rdzennie wielkoruski, przedstawia znikomą tylko część ludności. Widocznym jest to w okręgu fabrycznym moskiewskim, gdzie – jak już wspomniałem – proletariat przemysłowy należy raczej do półproletariatu. Tonie on w morzu chłopskim. […] A bolszewicy już się przekonali, że z chłopami nie umieją i nie zdołają dać sobie rady. Przyznał się do tego Lenin w marcu 1919 r. na kongresie sowietów. „Nie może być nic głupszego, jak gwałtowne wtargnięcie w sferę chłopskiego gospodarstwa. Nie wywłaszczenie średniego chłopa stanowi problem, ale to, by się liczyć z właściwościami życia chłopskiego, by nauczyć się od samego chłopa sposobów przejścia ku lepszemu porządkowi społecznemu, a nie chcieć mu je narzucać. Pod tym względem, towarzysze, nagrzeszyliśmy niemało?”.

Państwo bolszewickie, jako torujące drogę nowemu socjalistycznemu ustrojowi, nie ma przyszłości przed sobą. Albo na jego gruzach powstanie republika chłopska, przypominająca dawne wiece Nowogrodu i Pskowa – byłoby to najlepsze następstwo, albo zamieni się – co może jest pewniejsze – w groźne carstwo militarno-zaborcze. Zwróciło ono już swój oręż ku Azji i zapowiada nawet swój pochód do Indii. Haniebna napaść na Gruzję socjalistyczną powinna się stać ostrzeżeniem dla nowo powstałych państw: Litwy, Łotwy, Estonii, Finlandii, że ich oczekuje los podobny.

Czy akcja bolszewicka zapisze się w dziejach z ujemnej tylko strony? Czy stanie się jedynie doświadczalną przestrogą, że wybrana przez nią droga centralizmu zaborczego nie może doprowadzić do ustroju socjalistycznego, wyzwalającego wszystkich od przemocy i wyzysku? Ma ona i w innym względzie dodatnią stronę, a zwłaszcza dla narodów rosyjskiego i polskiego. Gruntownie przeorała ona ducha chłopstwa rosyjskiego i zburzyła to uwielbienie i korzenie się przed potęgą cara, jakie długowiekowa niewola w nim wyrobiła. Liczne szkoły ludowe, których szerzeniem i organizowaniem gorliwie się zajmował Łunaczarski, musiały się przyczynić do podniesienia poziomu oświaty, do większego uświadomienia ludzi co do swego znaczenia i siły oraz do rozwinięcia nowych myśli i pragnień. Również pomysły ekonomiczne Krzyżanowskiego, jak elektryfikacja nie tylko gospodarstwa przemysłowego, lecz i rolnego, jak zwrócenie uwagi na okrąg ałtajski […] – te pomysły nie dadzą się zapomnieć i znajdą wykonawców, jak to się stało z saint-simonistycznymi pomysłami.

[…] Budowa odbywa się od dołu. Trzeba przede wszystkim założyć silny fundament. Takim fundamentem dla budowy socjalistycznej mogą i powinny się stać gminy wiejskie i miejskie. Podług trafnego spostrzeżenia Tocqueville’a, są one dla ogólnonarodowego gospodarstwa tym, czym są szkoły elementarne dla oświaty narodu. Łatwiej tam dojść, aniżeli w państwie do pełni samorządu, który stanowi zasadniczą treść zarówno demokracji jak socjalizmu. Socjalizm jest tylko wyższym szczeblem demokracji, on ją czyni powszechną; on, uznając wolność i równość wszystkich, wznosi człowieka do rządzenia samym sobą w życiu moralnym. Tylko w tych swobodach, które zdobyła demokracja, może rozwijać się i wzmagać socjalizm. Zabijając demokrację, zabija się socjalizm. Rządy dyktatorskie, a więc despotyczne, usuwając samorząd, mogą wprawdzie doprowadzić do komunizmu, ale do komunizmu powszechnego w niewoli. Natura non facit saltum. Przyroda nie robi skoku. Od despotyzmu przeskoczyć do samorządu w całej jego pełni – można tylko w wyobraźni. Rewolucja jest tylko przyśpieszoną ewolucją. […]

Przywódcy dzisiejszego ruchu komunistycznego w Rosji, zrodzeni, wychowani i żyjący w atmosferze wszechwładnego caratu, nie mogli nie ulec temu wpływowi, jaki wywierała na nich rodzina, szkoła, stosunki towarzyskie, a w walce swej podziemnej z caratem musieli używać tej samej broni i tych samych sposobów, jakimi usiłował ich zgnębić i wytępić ich wróg śmiertelny. Zdobywszy następnie władzę, w nieustannej i zawziętej walce o jej zachowanie posługując się tymi samymi środkami co i obalony carat, uwierzyli w ich wszechpotęgę. Wzmocniła ich wiarę tradycja narodowa. Wszak to dzięki despotyzmowi Piotra, przezwanego Wielkim, naród rosyjski otrzymał pokost europejski. Uwierzyli, że przemocą zdołają stworzyć państwo komunistyczne.

W innych państwach, gdzie wywalczone przez demokrację swobody umożliwiły jawną działalność publiczną i roznieciły poczucie samodzielności, doświadczenie, głębsza znajomość naukowa życia społecznego, dyskusja w pismach i w instytucjach publicznych doprowadziły do tego przekonania, że liczebna przewaga ludu pracującego stanie się wielką i dodatnią potęgą, kiedy zorganizowany i uświadomiony sam bezpośrednio sprawować będzie rządy: a dojdzie on do tego nie przemocą przelewu krwi i tępienia życia ludzkiego, kierowany pod przewodem silnie scentralizowanej władzy komisarzy i czerezwyczajek, lecz pokojową pracą przekonywania, zjednywania wyznawców i łączenia zwolenników w jedną wspólną organizację. Jest to droga federacyjna. Ona prowadzi do celu, który wskazuje socjalizm, a którym jest samorząd we wszystkich dziedzinach życia. Zamiast scentralizowanego państwa postawi on federacyjny związek samorządnych gmin, zamiast kapitalistycznego gospodarstwa federacyjny związek spółdzielni (kooperatyw), zarówno rolniczych, jak przemysłowych, w jedną, zorganizowaną spoiście całość.

 

 

* * *

 

Bolesław Limanowski (1835-1935) – socjolog, polityk i myśliciel socjalistyczny. Urodził się 18 października 1835 r. w Podgórzu (koło Dyneburga). Edukację rozpoczął w moskiewskim gimnazjum, następnie podjął studia w Moskwie i Dorpacie; w 1860 r. porzucił je i udał się na kilka miesięcy do Paryża, gdzie zetknął się z przedstawicielami polskiej emigracji i wstąpił do polskiej szkoły wojskowej. W 1861 r. przybył do Warszawy i zaangażował w prace spiskowe. Aresztowany w tym samym roku przez władze carskie został zesłany do guberni archangielskiej. Sześć lat później, dzięki amnestii, mógł opuścić miejsce zsyłki, wrócił wtedy na krótko do Królestwa Polskiego, by na lat kilka osiąść w Galicji (1870-1878). W tym okresie uzyskał stopień doktorski na podstawie rozprawy poświęconej Augustowi Comte’owi (Socjologia A. Comte’a, 1875). Lata 1879-1907 spędził poza krajem, w Szwajcarii i Francji. Zetknąwszy się na zesłaniu z pracami F. Lassalle’a, jął się skłaniać ku myśli socjalistycznej, zwłaszcza jej nurtu niepodległościowego. W 1892 r. wziął udział w zjeździe założycielskim Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS). W 1907 r., za zgodą ówczesnego namiestnika M. Bobrzyńskiego, wrócił do Galicji, gdzie podjął aktywną działalność polityczną, publicystyczną i naukową. Dwukrotnie piastował godność senatora w niepodległej Polsce (1922, 1928). Autor obszernych opracowań Historia powstania narodu polskiego 1863 i 1864 r. (1882), Historia demokracji polskiej w epoce porozbiorowej (1901), Stuletnia walka narodu polskiego o niepodległość (1906), Rozwój polskiej myśli socjalistycznej (1929) oraz ważnych tekstów z zakresu myśli politycznej (Socjalizm, demokracja, patriotyzm, 1903, Demokracja w Polsce, 1903, i Naród a państwo, 1906). Zmarł w Warszawie 1 lutego 1935 r.

 

Wybrane fragmenty pochodzą z tekstu Bolszewickie państwo w świetle nauki, Biblioteka „Trybuny” nr 4, Warszawa 1921, s. 17-24.

Sponsorzy:

Muzeum Historii Polski Patriotyzm Jutra

Dofinansowano ze środków MHP w ramach programu „Patriotyzm Jutra”

Teksty prezentowane na niniejszej stronie są dostępne na licencji Creative Commons. Uznanie autorstwa – 3.0 Polska. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Ośrodka Myśli Politycznej i Autorów tekstów.

Ilustracje, design: Stereoplan