Od początku spóźnieni… Gospodarcze skutki wojny polsko–bolszewickiej

Piotr Koryś

Piotr Koryś

Piotr Koryś

Wykładowca Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, współautor m.in. wydanych przez OMP książek Patriotyzm Polaków. Studia z historii idei (2006), Wolność i jej granice. Polskie dylematy (2007) i Przeklęte miejsce Europy? Dylematy polskiej geopolityki (2009).

Po dwóch dekadach niepodległości, w 1939 roku, polski PKB p/c był zapewne na podobnym poziomie, jak u progu I wojny światowej i jak u progu Wielkiego Kryzysu. Projekt budowy nowego państwa, przynajmniej z gospodarczej perspektywy, nie kończył się może klęską, ale nie był sukcesem – nie tylko w porównaniu do liderów rozwoju, ale również na tle sąsiadów Polska zostawała z tyłu. Złożyło się na to wiele przyczyn: hiperinflacja, Wielki Kryzys, wyzwanie integracji gospodarczej trzech dzielnic. Jednak jednym z istotnych, a kto wie czy nie najważniejszych czynników były pierwsze dwa lata niepodległości – kiedy energię powstającego państwa pochłonęła zwycięska, ale długotrwała wojna z bolszewicką Rosją

Piotr Koryś

Piotr Koryś

Wykładowca Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, współautor m.in. wydanych przez OMP książek Patriotyzm Polaków. Studia z historii idei (2006), Wolność i jej granice. Polskie dylematy (2007) i Przeklęte miejsce Europy? Dylematy polskiej geopolityki (2009).

Przez kolejną wojnę na ziemiach polskich spóźniła się powojenna rekonstrukcja gospodarki, za późno zaczęły działać instytucje państwa, co utrudniło nabieranie do nich zaufania przez obywateli, za długo trwała ponura przygoda z hiperinflacją – długo by wyliczać. Prawdziwą wartość tych straconych lat trudno oszacować, spróbujmy jednak przyjrzeć się krótko – i długookresowym kosztom tej wojny.

Rzeczpospolita powstawała w znaczącej części na ziemiach dotkniętych walkami I wojny światowej. Zniszczenia spowodowane w jej trakcie były znaczne, zwłaszcza na terenie dawnej austriackiej Galicji, rosyjskiego Królestwa Kongresowego oraz pozostałych ziem byłego zaboru rosyjskiego. Mniej dotknięte zniszczeniami wojennymi ziemie zaboru pruskiego odczuwały z kolei odpływ ludności niemieckiej, dotkliwy dla gospodarki ze względu na utratę kapitału, zarówno ludzkiego, jak i finansowego. W tych warunkach kontynuacja działań wojennych toczących się w dużej mierze na terytorium kraju i angażujących wielką, pospiesznie sformowaną armię, stała się dla nowo powstającego państwa ogromnym obciążeniem. Większym nawet niż trudne do oszacowania zniszczenia, które ze względu na ograniczone możliwości techniczne obu stron, a także manewrowy charakter prowadzonych działań nie osiągały skali znanej z obu globalnych konfliktów XX wieku. Konflikt objął też słabiej rozwiniętą i bardziej zniszczoną I wojną światową część Rzeczypospolitej – w większości toczył się na terenach Polski B znanej z książki Dysproporcje Eugeniusza Kwiatkowskiego.

Dane Ministerstwa Robót Publicznych wskazują, że w 1921 roku zgłoszonych zostało w województwach centralnych i wschodnich niemal 1,7 mln budynków zniszczonych w trakcie działań wojennych, głównie zapewne walk I wojny światowej. Do najbardziej poszkodowanych należały województwa tarnopolskie, wołyńskie, białostockie, poleskie i lubelskie, gdzie koncentrowało się niemal 60% zniszczeń. Tam też toczyła się znaczna część działań w wojnie bolszewickiej.

Toczące się działania wojenne nie pozostały też bez wpływu na bieżącą produkcję, tak przemysłową, jak i rolniczą, na obszarach nimi objętych. Jednak rzeczywista skala spadku produkcji jest trudna do ustalenia. Już I wojna światowa spowodowała załamanie produkcji przemysłowej, oszacowania polskiej komisji na konferencji wersalskiej wskazywały na spadek produkcji wynoszący 70%. Wojna polsko-sowiecka raczej więc przedłużyła – i to na dość długo – ten stan bezruchu gospodarki, niż wyraźnie pogłębiła straty.

Boleśniej odczuł konsekwencje wojny sektor rolny. Choć podobnie jak w wypadku przemysłu brakuje dokładnych danych, bez wątpienia straty były poważne. Związane były one z rabunkiem i zniszczeniami, wynikającymi zarówno bezpośrednio z walk, jak i przemarszów wojsk i maruderów. Skala konfiskat dokonanych przez wojska sowieckie była ogromna, sięgała tysięcy koni i zwierząt gospodarskich w poszczególnych powiatach ziem centralnej Polski (np. w płockim 4 tys. koni, a w powiecie łukowskim 3 tys. koni). Utrata koni wpłynęła na zdolności produkcyjne gospodarstw, a także narastające problemy aprowizacyjne i niedobory żywności. W krótkim okresie podobne skutki przyniosło zniszczenie upraw rolnych. Dodatkowym obciążeniem były rekwizycje na potrzeby wojska polskiego i jednorazowa danina na potrzeby wojska z sierpnia 1920 roku.

Na terenie całej Polski wojna spowodowała kontynuację modelu gospodarki wojennej – reglamentację podstawowych produktów, w tym żywności, zwłaszcza w dużych miastach, obowiązek aprowizacyjny na wsi. Przemysł był częściowo przejmowany przez państwo, by ułatwić koncentrację produkcji na realizacji potrzeb wojennych. Kolejne lata znaczna część ludności Polski musiała przeżyć w warunkach takich, jak w czasie I wojny światowej. Lata wojny polsko-sowieckiej były więc, dla ludności cywilnej, zatem i dla przedsiębiorców, niejako kontynuacją kryzysowych lat I wojny światowej. Zwłaszcza na wschodzie kraju, na obszarach działań Armii Czerwonej, przyniosło to klęskę głodu. Rozpowszechniły się roznoszone przez żołnierzy rewolucji komunistycznej choroby, zwłaszcza dur plamisty i dur brzuszny. Powszechną chorobą stała się gruźlica. Ponowne rozpowszechnienie się tych chorób, w czym ważną rolę odegrało przemieszczanie się oddziałów sowieckich, świadczyło też o załamaniu cywilizacyjnym, będącym konsekwencją siedmiu lat wojen oraz rozpadu dawnych struktur gospodarczych. Efektem niedoborów żywności i epidemii chorób zakaźnych była utrzymująca się wysoka umieralność. Chorzy tracili także, przynajmniej okresowo, zdolność do pracy.

Prócz wzrostu śmiertelności, dodatkowym skutkiem demograficznym wojny polsko-sowieckiej stało się przesunięcie o kolejne lata kompensacyjnego wyżu demograficznego. Kryzys dzietności, który nastąpił wskutek wybuchu wojny I światowej, utrzymał się przez cały okres działań wojennych, wzrost dzietności – mimo odbudowy państwa i końca wojny światowej – był powolny. Znaczny wzrost liczby urodzeń daje się obserwować dopiero w 1922 roku, zaś w latach 1923-1925 rodziło się już o 20-25% więcej dzieci niż w okresie wojny polsko-sowieckiej.

Wojna była też kosztowna w odniesieniu do zasobów pracy. Odciągnęła od innych zadań – jak każda wojna – kilkaset tysięcy osób, co dla z trudem stającej na nogi gospodarki polskiej było dużym obciążeniem. Żołnierze nie mogli angażować się w proces odbudowy gospodarki. Straty, uwzględniając poległych i rannych, przekroczyły 100 tys. osób – co stanowiło kolejny znaczący i tym razem trwały ubytek zasobów pracy. Niedobór rąk do pracy obniżał produktywność rolnictwa. Jeszcze w 1920 roku około 20% gruntów ornych w Polsce leżało odłogiem – trudno jednak w tym wypadku jednoznacznie oddzielić konsekwencje I wojny światowej od skutków konfliktu polsko-sowieckiego.

Wojna sowiecka pogłębiła też demoralizację społeczeństwa polskiego zapoczątkowaną  w okresie I wojny światowej. Stąd, w okresie wojny i po niej, w warunkach braków aprowizacyjnych i dynamicznych wzrostów cen spowodowanych niedoborami, wzrosła liczba przestępstw, a zwłaszcza kradzieży. Sytuację pogarszała fala dezercji z obu armii. 

Wojna zdestabilizowała też budżet państwa. Był on już wcześniej naruszony: początkowo marzeniami o ‘szklanych domach’, potem także kosztami reformy rolnej, ale wielkie koszty wojny pogłębiły jego trudną sytuację. Budżet nie został zrównoważony również po zakończeniu walk, co w warunkach ograniczonych możliwości sfinansowania rosnącego zadłużenia doprowadziło do polityki inflacyjnej, a w końcowym rezultacie stało się jednym z powodów katastrofalnej hiperinflacji. Złożyły się na to i koszty wojny, i próby prowadzenia intensywnej polityki społecznej, zwłaszcza w okresach większych wpływów lewicy.

Co więcej, powstałe z niebytu polskie państwo nie było od początku wiarygodnym partnerem dla zagranicznych instytucji finansowych. Trwająca dwa lata wojna z bolszewikami podtrzymała jeszcze stan niepewności istnienia co do Polski, a tym samym jej ograniczoną wiarygodnością jako wierzyciela. Stąd uzyskanie pożyczek zagranicznych, które pomogłyby ustabilizować budżet, było w pierwszych latach niepodległości niemal niemożliwe, a potem bardzo kosztowne. Koszt, jak to w relacjach gospodarczych, stanowił – słuszną bądź nie – wycenę ryzyka. Wojna i napięte stosunki ze wschodnim sąsiadem owo ryzyko tylko podnosiły. Właściwie dopiero Władysław Grabski przekonał na poważnie zachodnich partnerów do wsparcia kredytowego państwa. Choć formalnie pożyczki były wtedy prywatne, ich przyznanie uzależnione było od reform stabilizacyjnych (podobnie jak bywa dziś z pożyczkami MFW). 

Poważną konsekwencją wojny z bolszewikami stał się też przegrany plebiscyt na Warmii i Mazurach oraz odstąpienie od plebiscytu na Śląsku Cieszyńskim. W plebiscycie na Warmii i Mazurach ważył się los terytorium o powierzchni 15 tys. km kwadratowych, z Olsztynem i Kwidzyniem, zamieszkiwanego przez około 700 tys. osób (wg spisu niemieckiego z 1910 roku 270 tys. osób było polskojęzycznych, według polskich szacunków przeszło 400 tys.). Niepewność co do dalszych losów Polski, przez którą w lipcu 1920 roku, w trakcie trwania plebiscytu, przetaczała się sowiecka ofensywa, i słabość kampanii przedplebiscytowej w istotny sposób zaważyły na jego wynikach, w efekcie których tylko skrawek obszaru plebiscytowego został przyłączony do Rzeczypospolitej. Plebiscyt na Śląsku Cieszyńskim został zastąpiony arbitrażem, w wyniku którego przemysłowa i gęsto zaludniona część z okręgiem przemysłowym Karwiny trafiła w granice Czechosłowacji. Łącznie poza granicami Polski znalazły się tereny zamieszkane przez około milion osób, w tym obszary, gdzie Polacy (osoby mające polską tożsamość i posługujące się językiem polskim w życiu codziennym) stanowili większość. W warunkach pokojowych, przy sprawnie prowadzonej kampanii, przynajmniej część z tych ziem znalazłaby się w granicach Rzeczypospolitej.

W porównaniu do strat i zniszczeń I wojny światowej, toczonej na ziemiach polskich, gospodarcze skutki wojny z bolszewikami nie były tak dramatyczne. Jednak przedłużyły one okres stanu wojny i gospodarki wojennej na ziemiach polskich o dwa lata w stosunku do zachodu Europy. Wiele z powyżej opisanych kosztów wojny układa się w jeden dodatkowy, a w dłuższej perspektywie dramatycznie istotny koszt – utracone dwa lata. Te dwa lata pogorszyły dramatycznie sytuację budżetu, powiększając skalę kryzysu lat 1923-1924. Przesunięty został też zapewne moment kumulacji problemów – gdyby zdarzył się wcześniej, okno szansy na rozwój uchyliłoby się dla Polski na dłużej. Tak, okres koniunktury trwał jedynie chwilę, pomiędzy rokiem 1924 a wybuchem Wielkiego Kryzysu. Gdyby wojny z bolszewikami nie było, szybciej udałoby się też zbudować filary wiarygodności Polski za granicą, co ułatwiłoby dostęp do finansowania odbudowy i rozwoju kraju, a także obniżyło koszty zagranicznych pożyczek. Gdyby nie dwa lata wojny, zapewne inaczej zakończyłyby się plebiscyty graniczne. Pewnie gdyby nie wojna, Józef Piłsudski nie miałby też dość zasobów instytucjonalnych, organizacyjnych i wizerunkowych, by dokonać zamachu stanu. Zapewne też nie w roku 1929, a dwa-trzy lata wcześniej produkcja przemysłowa w Polsce osiągnęłaby przedwojenne poziomy. Może, w lepiej już rozwiniętym i bardziej stabilnym kraju, przebieg kryzysu okazałby się łagodniejszy… Te dwa lata sprawiły, że wiele decyzji, procesów i sukcesów przychodziło – o chwilę – za późno. A nuż, gdyby nie one, wszystko – w gospodarce przynajmniej – byłoby na czas.

Sponsorzy:

Muzeum Historii Polski Patriotyzm Jutra

Dofinansowano ze środków MHP w ramach programu „Patriotyzm Jutra”

Teksty prezentowane na niniejszej stronie są dostępne na licencji Creative Commons. Uznanie autorstwa – 3.0 Polska. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Ośrodka Myśli Politycznej i Autorów tekstów.

Ilustracje, design: Stereoplan