Teoria Lenina i jej krytyka

Ludwik Kulczycki

Ludwik Kulczycki

Ludwik Kulczycki

1866-1941, działacz polityczny, publicysta i socjolog.

Pomimo tego, że od czasu do czasu w Europie Zachodniej ujawniają się z energią pewną prądy rewolucyjne wśród robotników, na ogół jednak nie mogą one ogarnąć bardzo szerokich mas i popchnąć ich do rewolucji. Ani syndykalizm we Francji, inny po wojnie, niż przed wojną, ani lewica socjalnej demokracji w różnych państwach, ani anarchizm wreszcie nie zdołały wywołać wielkich i trwałych rewolucyjnych ruchów masowych

Ludwik Kulczycki

Ludwik Kulczycki

1866-1941, działacz polityczny, publicysta i socjolog.

Lenin i bolszewicy tego wszystkiego nie rozumieją, są zupełnie ślepi i głusi w stosunku do tego, co się dzieje w Europie; zapatrzeni w tradycje rewolucyjne, zasklepieni w starym, odświeżonym światopoglądzie Marksa i Engelsa, mają pretensje do „oportunistów”, to znaczy do ludzi liczących się z rzeczywistością, o to, że sprzeniewierzyli się poglądom na państwo autorów Manifestu komunistycznego.

Jeżeli nawet rewolucja socjalna, sama przez się, nie wprowadzi jeszcze od razu, nawet zdaniem założycieli socjalizmu naukowego, całkowitej realizacji ideałów komunistycznych i zapoczątkuje tylko okres przejściowy dyktatury proletariatu, to dlaczego ma się wymagać od współczesnego państwa, aby dziś już pokazało wszystko, co zdziałać może.

Ale abstrahując nawet od ewolucji państwa w ostatnich latach 30, zauważyć należy, że poglądy Marksa i Engelsa na państwo były z gruntu fałszywe. Istotnie, jakkolwiek państwo, aż do czasów ostatnich, kierowało się przeważnie w swej działalności interesami klas wyższych, to jednak zawsze spełniało jeszcze pewne ogólne zdania.

Czy to weźmiemy stare monarchie despotyczne, regulujące produkcję rolną za pomocą rozgałęzionego i celowego systemu irygacyjnego uprawianych pól, czy też państwa feudalne, czy kapitalistyczne – zauważymy zawsze, że przy najbardziej jednostronnym składzie rządu, państwo jako takie spełniało przecież pewne ogólnie potrzebne i ogólnie korzystne funkcje w społeczeństwie; funkcje te mogły być nieliczne w porównaniu z tymi, które były wyrazem panowania stanowego, albo klasowego, ale zawsze istniały. Ewolucja państwa zwłaszcza współczesnego charakteryzuje się przez to, że właśnie te funkcje państwa przynoszące korzyść ogółowi wzrastają ciągle kosztem innych.

Sam Marks przyznać musiał, w swym Kapitale, że prawodawstwo fabryczne zdziałało dużo dobrego w Anglii. Czyż można zaprzeczyć, że obowiązkowa oświata, urządzenia zdrowotne i inne tego rodzaju przedsięwzięcia państwa mają ogólne, pożyteczne znaczenie i nie są wyrazem tylko panowania klasowego? Cała technika urządzeń większych miast, z ich dogodnymi środkami komunikacyjnymi, z ich ułatwieniami różnego rodzaju – czyż nie jest korzystną dla wszystkich? A tak zwany socjalizm municypalny, tu i ówdzie kwitnący i ułatwiający dzieciom warstw biednych nie tylko oświatę, ale odżywianie się, odziewanie itp. – czyż także jest tylko wyrazem klasowego panowania? A wszak wszystko to odbywa się w ramach dzisiejszego państwa, nie poza nim, lecz przy jego udziale.

Mógłbym tu, w tym przedmiocie pisać dużo jeszcze więcej, ale muszę się streszczać. To zresztą, co powiedziałem, wystarcza zupełnie, aby wykazać, że pojmowanie państwa przez Marksa i Engelsa jest jednostronne i nie odpowiada rzeczywistości. […]

Okres „obumierania” państwa, czyli tzw. okres przejściowy od rewolucji socjalnej, aż do wprowadzenia całkowitego komunizmu – wyłożony starannie przez Lenina, nie może być, jak to wynika z teorii Marksa krótkim, gdyż właśnie podczas jego trwania i siły wytwórcze mają znacznie wzrosnąć, i oświata zrobić duże postępy, i psychika ludzka odpowiednio się zmienić.

System parlamentarny może ulegać, stosownie do potrzeb społeczeństwa, różnym przeobrażeniom, ale nie da się – przynajmniej w dużych społeczeństwach–narodach, zastąpić z pożytkiem przez system inny.

Ani Lenin, ani nikt inny nie dowiedli nam tezy przeciwnej.

Zresztą, jakże mogłyby dodatnio funkcjonować owe rządy „obumierającego” państwa, jeżeli głównym ich zadaniem byłoby celowe niszczenie, bez żadnych gwarancji obywatelskich, „burżu-azji”, a właściwie tych wszystkich, którzy nie mieliby szczęścia należenia wówczas do „proletariatu”. Można sobie wyobrazić, można nawet uznać konieczność, w pewnych momentach dziejowych – obalenia panowania pewnych warstw siłą, celem stworzenia na ich miejsce sprawiedliwszego, niż poprzednio, porządku.

Nie podobna jednak wyobrazić sobie, aby okres, pojętego w sposób powyższy, „obumierania państwa”, „okres przejściowy” do komunizmu – z panowaniem, nie krępowanego przez nikogo, tłumu, albo z arbitralną władzą komisarzy – miał być istotnie okresem przygotowawczym pod względem moralno-psychicznym do wyższych form życia zborowego.

Idźmy teraz dalej i spytajmy, czy państwo w okresie pełnego komunizmu, gdyby taki istotnie nastąpił, byłoby zupełnie niepotrzebne, jak to sądzą Marks, Engels, Lenin i inni?

Przeciwnicy państwa, w przyszłym ustroju, wyobrażają sobie, zgodnie ze swoją błędną, jak widzieliśmy, teorią, że skoro nie będzie klas społecznych, z wyraźnie zorganizowanymi antagonistami, to i państwo, jako przymusowa organizacja polityczna, z hierarchią władzy – będzie zbyteczne.

Otóż wówczas właśnie państwu przypadłaby wyłącznie rola organizatora porządku społecznego i wytwórczości społeczeństwa. Frazes Engelsa, że wówczas panowanie nad ludźmi zniknęłoby i pozostałoby tylko panowanie nad rzeczami, dla którego państwo potrzebne nie jest – nie wytrzymuje krytyki.

Istotnie, rzeczy są martwe, kierują nimi i zarządzają ludzie, chcąc więc mieć nadzór nad tymi rzeczami, odpowiednio je wyzyskiwać dla siebie itd. – należy mieć także władzę nad ludźmi, związanymi, w ten albo inny sposób, z tymi rzeczami.

Skomplikowana administracja komunistycznego społeczeństwa wymagałaby licznych, związanych ze sobą władz, zorganizowanych hierarchicznie. Musiałyby być określone władze z prawem decyzji, musiałyby istnieć ciała rozstrzygające różne wątpliwości natury gospodarczo-administracyjnej, słowem musiałby istnieć cały aparat rządowy.

Z drugiej strony nie należy sobie wyobrazić naiwnie, że władze bezpieczeństwa byłyby zbyteczne.

Lenin twierdzi, że bez idealizowania przyszłych pokoleń można przyjąć za pewnik, że istnienie tych władz będzie zbyteczne, gdyż samo społeczeństwo będzie reagowało na ujawnienie się czynów szkodliwych.

Otóż, gdyby nawet zawsze tak być miało, co bynajmniej pewnikiem nie jest, to i wówczas jeszcze trzeba by właśnie unormować w formie praw to reagowanie, gdyż chodziłoby o to, aby odbywało się ono prawidłowo w dobrze zrozumianym interesie społeczeństwa i jednostki popełniającej zły czyn, aby nie było wypływem przypadku, temperamentu tłumu itp.

Nie należy też sobie wyobrazić naiwnie, że w ustroju komunistycznym nie byłoby ostrych walk, antagonizmów i nawet przestępstw.

Te ostatnie powstają nie tylko na tle nędzy i nierówności społecznych, lecz także na tle płciowym, oraz na tle różnych namiętności, współzawodnictwa, w ogóle, możliwych przy wszystkich ustrojach społecznych.

Im bardziej społeczeństwo się rozwija, tym bardziej wzrasta indywidualizm poszczególnych jednostek, jest to pewnik socjologiczny. Przy wygórowanym indywidualizmie o samorzutną zgodę społeczeństwa coraz jest trudniej. Nawet po zniknięciu różnic klasowych pozostałyby jeszcze różnice światopoglądów, różnice intelektualne, moralne, obyczajowe, różnice dążności, temperamentów i charakterów, w różnych zakresach, powstałe na tle rozmaitych tendencji, zajęć, pochodzenia.

Widzimy często, że w jednym obozie są zażarte walki pomiędzy frakcjami poszczególnymi. To samo będzie i w społeczeństwie komunistycznym, jeżeli ono by powstało.

Otóż z tych wszystkich względów byłyby potrzebne w tym hipotetycznym ustroju władze bezpieczeństwa, zapobiegawcze, a nawet władze karne.

W interesie właśnie wolności rzeczywistej będą one potrzebne.

Państwo jest zbyteczne tylko w społeczeństwach małych psychicznie, nie zróżnicowanych, w społeczeństwach pierwotnych, bez podziału pracy, w których wszyscy żyjąc razem i ciągle razem przebywając – posiadają wspólną psychikę. W takich społeczeństwach, u wszystkich – nielicznych zresztą – członków panuje wspólna moralność, wspólny obyczaj. Byłoby jednak naiwnością przypuszczać, że społeczeństwo komunistyczne, powstałe ze społeczeństw wysoce zróżnicowanych, społeczeństwo mające za sobą tysiąclecia kultury, przez sam fakt zniknięcia różnic klasowych może doprowadzić do powszechnej niwelacji jednostek, stać się jednolitym psychicznie, na wzór społeczeństw pierwotnych.

Sprawa państwa w przyszłym ustroju jest więc sprawą, jak to widzą czytelnicy, o wiele bardziej skomplikowaną, niż to sądzili twórcy Manifestu komunistycznego i niż to sądzi dziś jeszcze Lenin.

Nawet teoretycy anarchizmu, o których Lenin ma tylko pośrednio bardzo małe wyobrażenie, pomimo swej pomysłowości obrony ideału bezpaństwowości w okresie przejściowym, nie zdołali wybrnąć z trudności teoretycznych i odpowiedzieć na zarzuty swych przeciwników.

Trzeba być istotnie barbarzyńcą, jakim był niewątpliwie Lenin, aby twierdzić, że „uzbrojony proletariat” nadaje się bardzo dobrze do rozstrzygania różnych sporów. […]

Teoria socjalizmu rewolucyjnego, w zasadniczych swych punktach, a nawet w wielu podrzędnych – nie zrobiła żadnego postępu od lat 40 z górą. Ten sam brak precyzji, to samo rozumowanie ogólnikowe.

Faktycznie jednak nawet w obozie socjalistycznym w Europie Zachodniej i w Rosji panują już obecnie inne poglądy, które wprawdzie nie przeciwstawiają się otwarcie i jaskrawo starej „wierze”, ale zawsze robią w niej coraz większe wyłomy. Któż dzisiaj stoi na gruncie poglądów wyrażonych przez Marksa w słynnym jego liście z 1875 roku? Niektóre jednostki na Zachodzie i bolszewicy w Rosji.

Lenin to widzi i wpada z tego powodu w gniew. Jego i przyjaciół jego politycznych wiara w te dogmaty socjalistyczno-komunistyczne jest tylko przeżytkiem wykwitłym na tle specyficznych warunków rosyjskich.

Bolszewizm nie uchroni starych dogmatów marksizmu. Jako kierunek teoretyczny jest za słaby, jego zaś praktyczna działalność może tylko wpływać odstręczająco.

Socjalizm w formie dotychczasowej, utrzymać się nie może. Dawne jego stanowisko, przeważnie krytyczne, bez precyzji „przyszłego ustroju” – dziś już nie wystarcza. Precyzja zaś w stylu uproszczonym – leninowskim – jest dla niego zabójczą.

Ewolucja kapitalizmu, tak jak ją sformułowali Marks i Engels, nie odbyła się w rzeczywistości. Proletariat nie pochłania i nie pochłonie klas średnich. Wnioski więc muszą również być inne.

Socjalizm mający zreorganizować całkowicie społeczeństwo, musi wystąpić z dojrzałym planem reform. Frazesy o solidarności ludzkiej, o wyższej moralności po zniknięciu klas, nie mogą już wystarczyć.

Marksizm wyobrażał sobie, że historia, przez samorzutny rozwój kapitalizmu – ułatwi wszystko i umożliwi wprowadzenie kolektywizmu, a później komunizmu. Stało się inaczej. Inni więc podrzędni teoretycy i pseudo teoretycy (jak Lenin) wyobrazili sobie, że to, czego nie zdziałał naturalny rozwój ekonomiczny, zastąpionym być może przez siłę.

Dawniej Marks i Engels wychodząc z założenia, że realizacja socjalizmu jest bardzo odległą, nie precyzowali „przyszłego ustroju”, nie widząc tego potrzeby. Dziś po latach kilkudziesięciu, Lenin i inni bolszewicy w Rosji i poza nią, marząc o szybkim urzeczywistnieniu socjalizmu, nie mogą się zdobyć na nic innego, jak na powtarzania starych ogólników swoich mistrzów.

 

 

 

 

* * *

 

Ludwik Kulczycki (1866-1941) – działacz polityczny, publicysta i socjolog. Urodził się 22 lipca 1866 r. w Warszawie. Należał do grona twórców II Proletariatu, zaś w latach 90. XIX wieku związał się z PPS. Za działalność niepodległościową i socjalistyczną został aresztowany przez władze carskie i zesłany na Syberię (1895-1899). Po paru latach zdołał zbiec i udał się do Lwowa. W 1900 r. wydał Zarys socjologii. Skonfliktowany z częścią działaczy PPS, w 1900 r. zainicjował powstanie III Proletariatu, który największą aktywność notował w latach 1904-1905, nigdy jednak nie zyskując dużego poparcia wśród robotników. Z czasem Kulczycki odszedł od ruchu socjalistycznego, a zwłaszcza od marksizmu, będąc jego krytycznym komentatorem, czemu dał wyraz m.in. w książce W poszukiwaniu nowego ustroju społecznego (1933), w której analizował także inne popularne w okresie międzywojennym nurty polityczne i ideowe. W dziele Rewolucja rosyjska. Od dekabrystów do wędrówki w lud 1825-1870 (1909) ukazywał przeobrażenia wewnętrzne w Rosji. W 1917 r. ogłosił studium Druga rewolucja rosyjska. Podczas I wojny światowej działał w Naczelnym Komitecie Narodowym. W 1920 r. związał się z Narodową Partią Robotniczą. Wykładał w Szkole Nauk Politycznych i Wyższej Szkole Dziennikarskiej. Zmarł 3 sierpnia 1941 r. w Warszawie.

 

Cytowany fragment stanowi część rozdziału z książki L. Kulczyckiego W poszukiwaniu nowego ustroju społecznego, Warszawa 1933, s. 213-214, 216-220, 223-224.

Sponsorzy:

Muzeum Historii Polski Patriotyzm Jutra

Dofinansowano ze środków MHP w ramach programu „Patriotyzm Jutra”

Teksty prezentowane na niniejszej stronie są dostępne na licencji Creative Commons. Uznanie autorstwa – 3.0 Polska. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Ośrodka Myśli Politycznej i Autorów tekstów.

Ilustracje, design: Stereoplan