Socjalizm czy komunizm

Kazimierz Czapiński

Kazimierz Czapiński

Kazimierz Czapiński

1882-1941, działacz socjalistyczny, publicysta.

„Komunizm” jest to ruch, który się rozpoczął w Rosji, gdzie nosi nazwę „bolszewizmu”.

Kazimierz Czapiński

Kazimierz Czapiński

1882-1941, działacz socjalistyczny, publicysta.

I. Początki Bolszewizmu w Rosji

 

Pewna część socjalistów rosyjskich pod wodzą Lenina już w 1903 roku niezadowolona ze stanowiska mniejszości partii na zjeździe rosyjskiej Socjalnej Demokracji, mając większość (a słowo „więcej” po rosyjsku brzmi „bolsze”), ukształtowała się stopniowo w odrębną organizację, a z czasem i w odrębną partię, przybierając nazwę „bolszewików”. Stopniowo drogi bolszewików odchyliły się bardzo daleko od dróg reszty socjalistów rosyjskich. Bolszewicy bowiem wierzyli w potęgę drobnej mniejszości klasy robotniczej, jeżeli tylko ta mniejszość zdobędzie władzę i silnie ją ujmie w swoje dłonie. Zdawało się im, że władza – chociażby mniejszości – cuda może robić. I dlatego dążyli do władzy za wszelką cenę – dążyli do „dyktatury”.

W 1917 roku wybuchła wreszcie długo oczekiwana rewolucja rosyjska. Rewolucja ta była zwycięską i z wielką łatwością obaliła carat, albowiem te siły społeczne, które stały za caratem, były znikome. Za carem szła tylko szlachta rosyjska, po części wielki przemysł, no i oczywiście znaczna część urzędników i policji. Natomiast szerokie masy ludu były przeciwne dalszemu istnieniu carskiego samowładztwa – „samodzierżawja”. Nawet część burżuazji była postępowa i sarkała na carat za olbrzymie nadużycia. Zresztą wielki kapitał przemysłowy i handlowy w Rosji był słaby, a w ogromnej części zagraniczny. Drobna burżuazja, zwłaszcza inteligencja, stanęła po stronie rewolucji. Klasa robotnicza oczywiście stała się czołowym oddziałem, awangardą rewolucyjną. Ale co najważniejsze – poparł rewolucję chłop rosyjski, któremu carskie porządki bardzo dokuczyły, gdyż ziemi miał bardzo mało i żył w stosunkach pół-pańszczyźnianych! Chłop zależny był od sąsiada-obszarnika; jemu musiał płacić wielki czynsz za wydzierżawione grunta, albo też otrzymywał od tego obszarnika nędzną płacę roboczą, jako robotnik w pańskich dobrach. To były przyczyny, dla których chłop rosyjski poparł rewolucję rosyjską. Chciał usunięcia resztek pańszczyzny, chciał zabrać grunta obszarników, chciał skasować przywileje ziemian i zdobyć prawa dla siebie. Co się działo w miastach i kto tam zaczął rządzić – jemu, włościaninowi, było obojętne; byleby mógł zabrać grunta pańskie, o których dawno marzył. Toteż chłop powitał z radością zwycięstwo rewolucyjnych robotników w Petersburgu i innych miastach. Do tych przyczyn zwycięskiego pochodu rewolucji rosyjskiej z 1917 roku należy dodać postawę wojska, któremu uprzykrzyła się już ciężka, od 1914 roku trwająca wojna. Wojsko chciało pokoju i rwało się do domu, aby dzielić grunta pańskie.

Wobec tego bolszewicy rosyjscy łatwo zdobyli powodzenie, gdy rzucili hasło: pokoju i ziemi! W październiku tegoż 1917 roku Lenin, Trocki, Zinowjew oraz inni wodzowie bolszewików objęli ster rządów w Rosji. Mogli więc wcielać teraz w życie swoje poglądy na rzekomo cudotwórcze skutki rządów… mniejszości.

Wprawdzie Rosja była krajem analfabetów, wprawdzie posiadała bardzo słabo rozwinięty przemysł, a przeważnie była krajem rolniczym, wprawdzie Rosja była niewyrobiona pod względem politycznym. Nigdy nie miała wolnościowych urządzeń demokratycznych; wobec tego nie była przyzwyczajona do rządzenia się sobą tak pod względem politycznym, jak gospodarczym. Ale bolszewikom zdawało się, że twarda władza rządu – tak zwana „dyktatura” – potrafi wszystko!

Rząd gwałtów i morderstw

Utworzyli więc własną „czerwoną armię”, rozgałęzione czynownictwo, czyli stan urzędniczy, szeroką sieć szpiegów i wreszcie osławioną krwawą policję, tzw. „czerezwyczajkę” (obecnie nazywa się już inaczej – „GPU”, to znaczy „Gospolituprawlenje” [właśc. Gosudarstwiennoje Politiczeskoje Uprawlenije – Państwowy Zarząd Polityczny – przyp. red.]). Ta, krwią milionów niewinnych ludzi splamiona policja bolszewicka, wszystkich stawiających opór władzy bolszewickiej, a najczęściej po prostu inaczej myślących, skazywała od razu tysiącami na męki i śmierć.

Rosyjski Sejm ustawodawczy, tzw. „konstytuantę”, bolszewicy rozpędzili dowodząc, że Rosji demokracja, a więc parlament, wolność obywatelska, swoboda pracy, zgromadzeń itd. nie są potrzebne. Rządzić zaś mają tzw. „Sowiety”, tzn. Rady, wybrane przez robotników i chłopów.

Skutki bolszewickich rządów

Następnie bolszewicy przystąpili do urzeczywistnienia socjalizmu w Rosji tak, jak go oni pojmowali. Znany bolszewik Bucharin napisał niby to uczoną książkę, w której dowodził, że za pomocą gwałtu da się zaprowadzić szczęśliwy ustrój socjalistyczny! Drugi bolszewik Trocki napisał inną książkę, w której również dowodził, że przy pomocy „żelaza i krwi” należy zbudować szczęście Rosji i doprowadzić ją do socjalizmu. Według tych poglądów zaczął też rząd rosyjski postępować. Zabrano kapitalistom fabryki i oddano je robotnikom. Ale ponieważ robotnicy byli do tych rządów w fabrykach nieprzygotowani, a inteligencję bolszewicy albo wymordowali, albo usunęli, więc oczywiście z takich głupich zarządzeń żaden „socjalizm” powstać nie mógł; wynikła tylko całkowita ruina fabryk i w ogóle wszelkiej pracy w przemyśle i handlu. Co się tyczy wsi, to bolszewicy grunta obszarnicze oddali częściowo chłopom, częściowo zaś zatrzymali dla rządu i w tych rządowych majątkach („sowieckich choziajstwach”) rząd zaczął prowadzić własną, państwową gospodarkę.

Bolszewicka gospodarka na roli

Jednakowoż i na roli bolszewikom się nie powiodło! Państwowe „sowieckie choziajstwa” zaczęły szybko upadać, bo nie miał kto nimi rządzić umiejętnie. Co się zaś tyczy chłopów, to bolszewicy prawie cały plon z ziemi zaczęli im zabierać na wyżywienie miast. W rezultacie chłopi przekonali się, że szkoda pracować na roli, nie warto starać się o dobre i obfite plony, skoro bolszewicy wszystko sobie zabierają. Wobec tego ogromnie zmniejszyli zasiewy i wydajność gleby rosyjskiej upadła. Gdy zaś przyszedł nieurodzaj w niektórych guberniach, nie było czym dopomóc głodującym, gdyż chłopi w urodzajnych guberniach mieli tylko tyle, ile dla nich samych było potrzeba. Głód, zwłaszcza w niektórych guberniach nad Wołgą, był straszny. Sami bolszewicy przyznają, że ludzie, głodem przymierający, dochodzili do ludożerstwa! Człowiek zjadał drugiego człowieka! Z głodu wymarły miliony chłopów!

Niewykonalne i śmieszne pomysły

Ale bolszewicy nie zważali na to wszystko, wierząc w dalszym ciągu w zbawcze znaczenie gwałtu, silnej władzy. Socjalistów, którzy sprzeciwiali się tej dzikiej gospodarce, mordowano, albo trzymano w więzieniach. Oczywista nie dopuszczano do ukazania się ani jednej gazety, ani jednej książki, które by krytykowały te urządzenia. Natomiast występowano ze strony bolszewickiej z fantastycznymi pomysłami, jak np. „elektryfikacją” całej Rosji, tzn. zaprowadzeniem wszędzie elektryczności, ażeby w ten sposób ułatwić uspołecznienie gospodarki i wprowadzenie socjalizmu! Naturalnie z tych fantazji nic nie wynikło. Bolszewicy widząc, że ich pomysły do niczego nie prowadzą, coraz bardziej wzmacniali swą władzę, coraz energiczniej stosowali gwałt, myśląc, że gwałt wszystko zastąpi. Układali tzw. „jedyny plan” całej gospodarki rosyjskiej tak, ażeby każdy człowiek miał z góry przeznaczone miejsce i nie śmiał z tego miejsca się ruszać.

Militaryzacja robotników

A Trocki chciał nawet całą gospodarkę bolszewicką zorganizować po wojskowemu tak, aby robotnicy i inni pracownicy działali pod rygorem wojskowym jako tzw. „Armia Pracy”. Zaprowadzono specjalnych naczelników „dyktatorów” po fabrykach, wprowadzano pracę akordową (od sztuki), sprowadzano za drogie pieniądze specjalistów z zagranicy, aby zastąpili miejsce wymordowanej inteligencji w fabrykach…

Wszystko w ruinie!

Jednakowoż wszystkie te fantazje, wszystkie te barbarzyńskie pomysły zaprowadzenia „socjalizmu” przy pomocy mordów, gwałtu i twardej dyscypliny do niczego nie prowadziły. Fabryki wypadało zamykać jedną po drugiej. Wydajność pracy w fabrykach spadła gwałtownie, nieraz po prostu do zera. Na papierze cały handel i przemysł były upaństwowione, ale tajne paskarstwo krzewiło się, jak nigdy.

Miasta pustoszały, bo głodni robotnicy uciekali na wieś. A na wsi znów chłopi wymierali z głodu całymi milionami. Wszędzie ruina, wszędzie straszliwe niepowodzenie. Tylko krwawa czerezwyczajka pracowała dalej, tylko tu produkcyjność pracy nie malała, lecz się rozszerzała; tu wyrastały coraz to nowe góry trupów, ażeby spotęgować terror, ażeby zapewnić władzę Leninom i Zinowjewom, ażeby we krwi utopić wszelkie słowo krytyki. Naturalnie, że i z Sowietów (Rad Robotniczych) zrobiono komedię – i w Radach Robotniczych dobierano członków tak, ażeby w skład ich wchodzili sami komuniści albo ludzie ślepo im posłuszni; w razie jakiegoś słowa niezależnego i tu czerezwyczajka rozpoczynała swoją krwawą robotę.

 

II. Bankructwo bolszewizmu w Rosji

 

Wszędzie w Rosji rosło niezadowolenie, wszędzie wybuchały powstania. Bunt marynarzy morskiej twierdzy Kronstad przeciwko władzy bolszewickiej pokazał jej, że trzeba zmienić system, że trzeba coś nowego wymyślić, że trzeba przyznać się do bankructwa dotychczasowych sposobów rządzenia.

Pierwszy zawrócił Lenin. Napisał swoją słynną książeczkę
o podatku naturalnym (O Prodnałogje) i w tej książeczce zaczął dowodzić, że właściwie Rosja jeszcze nie dojrzała do socjalizmu!

Ścisłe upaństwowienie przemysłu i handlu do niczego nie prowadzi. Trzeba ogromną część przedsiębiorstw oddać prywatnym kapitalistom lub wydzierżawić, albowiem sami robotnicy wszystkiemu nie podołają. Do pewnego przynajmniej stopnia należy nawet uznać wolność spekulacji i paskowania! A co do chłopów, którzy stają się coraz bardziej niezadowoleni, to należy odrzucić starą metodę zabierania im prawie całego plonu („Razwiorstka”) i należy ograniczyć się tylko do stosunkowo umiarkowanego podatku naturalnego („Prodnałog”) tak, aby resztę plonu swojej pracy chłop mógł sprzedać i kupić sobie potrzebne wyroby miejskie, przemysłowe. W ten sposób – dowodził Lenin – „ożywi się” i przemysł i rolnictwo.

Tak Lenin rozpoczął w Rosji, w 1921 roku, całkowicie nowy kurs polityki, tzw. NEP, tzn. Nową Ekonomiczną Politykę. Łatwo zrozumieć, że myśli wprowadzenia socjalizmu do półdzikiej Rosji przy pomocy gwałtu, już Lenin się wyrzekł i doradził ponowne wprowadzenie kapitalizmu, ponowne stworzenie klasy kapitalistycznej, którą bolszewicy byli wytrzebili. W ten sposób Lenin stwierdził całkowite bankructwo dotychczasowej polityki bolszewickiej.

W tych warunkach rządom bolszewickim nie pozostało nic innego, jak usłuchać rady Lenina i zmienić swoją politykę. Tak też bolszewicy uczynili. Oddali ogromną część przemysłu w ręce prywatne. Zezwolili na prywatny handel i paskarstwo. Pozostałą część przemysłu, przeważnie tego największego, oddali w ręce tzw. Trustów, to znaczy spółek na pół państwowych, gdyż państwo ma w nich wpływ przeważający. Widząc, że sami z przemysłem nie dadzą rady, bolszewicy zaczęli zabiegać o pożyczki zagraniczne i o kapitalistów zagranicznych, namawiając ich, ażeby starali się o koncesje (pozwolenia) na prowadzenie przedsiębiorstw w Rosji. Podczas Międzynarodowego Zjazdu politycznego w Genui delegaci bolszewiccy, Cziczerin i Rakowski gwałtownie namawiali kapitał zagraniczny, ażeby w Rosji objął przedsiębiorstwa. W ten sposób bolszewicy, niby to reprezentanci robotników, utworzyli jeden front z międzynarodowym kapitałem.

Ale te wszystkie zabiegi wobec kapitału, cały ten powrót do kapitalizmu do niczego nie doprowadziły. Kapitał zagraniczny boi się Rosji, gdzie wprawdzie, według późniejszej rady Lenina, odrzucono gwałt w dziedzinie gospodarczej i wprowadzono kapitalizm ponownie, ale gdzie dalej panuje gwałt i bezprawie w dziedzinie politycznej. Kapitał, nie mając gwarancji prawa, boi się tych azjatyckich stosunków. Tymczasem i „Trusty” pracowały marnie, dzięki nieudolności swych kierowników. Trocki na Zjeździe Rosyjskiej Partii Komunistycznej w 1923 roku dowodził, że „Trusty” tylko zżerają kapitał zakładowy i żyją na jego rachunek. Wobec tego ceny produktów przemysłowych w Rosji są niezmiernie wysokie i chłop po staremu niewiele kupić może. Skutkiem tego daje się zauważyć silny rozdźwięk pomiędzy przemysłem a niezadowolonym chłopem. Bolszewicy boją się tego niezadowolonego chłopa, bo chłop w Rosji – to siła. I wciąż dowodzą, że trzeba koniecznie starać się o jakieś zespolenie rolnictwa z przemysłem, chłopa z robotnikiem (tak zwana „smyczka”). Tymczasem bolszewicy wywożą zboże rosyjskie za granicę, powiadając, że w ten sposób pomagają chłopom, bo podnoszą ceny zboża w kraju. Jednakowoż ludność miejską i wiejską przez to wygładzają, zaś „smyczki” tym nie osiągają. Rosja w dalszym ciągu żyje resztkami starego kapitału i nie wie, jak wybrnąć ze swego bankructwa. Stąd rodzą się u kierowników bolszewickich rozpaczliwe myśli, że chyba jakaś nowa wojna lub zamieszki europejskie uratują bolszewickie rządy i rządzącą w Rosji klikę…

Wszystko zburzyli – nic nie zbudowali!

Przesunęła się tu przed nami cała historia rosyjskiego bolszewizmu. Udało mu się przyjść do władzy dzięki specjalnym warunkom, zaś w pierwszym rzędzie dzięki zrewolucjonizowanym chłopom i wojsku. Ale bolszewizm nie osiągnął nic z postawionych sobie celów, zrujnował tylko Rosję, spustoszył miasta, zdruzgotał przemysł i w końcu wrócił do kapitalizmu. Wszystkie dzikie pomysły o wprowadzeniu socjalizmu do Rosji, przy pomocy gwałtu ze strony rządzącej drobnej mniejszości, zakończyły się zupełnym bankructwem!

 

 

* * *

 

Kazimierz Czapiński (1882-1941) – działacz socjalistyczny, publicysta. Urodził się 18 listopada 1882 r. w Mińsku. W 1907 r. zamieszkał w Krakowie. Zaangażował się wtedy w prace zarządu Uniwersytetu Ludowego im. Adama Mickiewicza. Był również prezesem Robotniczego Klubu Turystycznego. Znał Włodzimierza Lenina, z którym toczył ideowe spory, ale i odbywał wyprawy w Tatry (wycieczka na Rysy w 1913 r.). Przyszłego wodza rewolucji zapamiętał jako ascetycznego, pogodnego fanatyka, poświęconego sprawie, w imię której walczył. Nie przeszkodziło to Czapińskiemu bardzo ostro krytykować później skutki rządów Lenina. W II RP zasiadał w Sejmie jako poseł PPS (1919-1935). Znany był z wystąpień antyklerykalnych i antybolszewickich, a także z pracy w komisji konstytucyjnej. Uchodził za jednego z najlepiej wykształconych działaczy PPS; jego biblioteka słynęła z bogactwa zbiorów. Należał do najważniejszych autorów „Robotnika”, był też zastępcą redaktora naczelnego czasopisma „Naprzód”. W latach 1924-1939 był najpierw wiceprezesem, a następnie prezesem Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego. W czasie II wojny światowej współpracował z konspiracyjną organizacją socjalistów związanych z PPS – Barykada Wolności. Aresztowany przez gestapo, trafił do obozu zagłady w Oświęcimiu, gdzie zginął. Wydał m.in. Bankructwo bolszewizmu (1921), Co dał komunizm robotnikom, chłopom i krajowi (1928), Dokąd kler prowadzi Polskę (1921), Faszyzm współczesny (1932), Kler a robotnicy (1911), Partia wrogów ludu pracującego (endecja) (1928), Socjalizm czy komunizm (1924), Moja znajomość z Leninem. Wspomnienia z dawnych lat (1931).

 

Prezentowany fragment pochodzi z broszury Socjalizm czy komunizm, Kraków 1927, wyd. 2, s. 3-13.

Sponsorzy:

Muzeum Historii Polski Patriotyzm Jutra

Dofinansowano ze środków MHP w ramach programu „Patriotyzm Jutra”

Teksty prezentowane na niniejszej stronie są dostępne na licencji Creative Commons. Uznanie autorstwa – 3.0 Polska. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Ośrodka Myśli Politycznej i Autorów tekstów.

Ilustracje, design: Stereoplan